– 45 kg i nowe życie!

10406960_851656908191620_2205312599613814048_n

Heja,

Dzisiaj trochę inny post, ponieważ pragnę zmotywować Siebie i Was do coraz większej pracy. Dziś opisze historię żywej motywacji, którą znam i bardzo sobie cenie, chociaż na początku byłam sceptycznie do niego nastawiona. Piszę tutaj o moim dobrym koledze Tomaszu Niklas, którego poznałam na crossficie i nie dowierzałam, że taki „grubas” da sobie radę. (Wybacz Tomku za takie skojarzenie, ale sam wiesz, że nie było dobrze.) Sama też nie jestem za chuda, ale poruszałam się o wiele zgrabniej na crossficie i nie wylewałam tylu litrów potów co Tomek, który na początku nie dawał sobie rady, ale nie poddawał się – stopniowo i regularnie przychodził na zajęcia, toteż coraz lepiej mu szło, a kilogramy same spadały. Dzisiaj dla Was przygotowałam z nim wywiad. Zapraszam do wyczerpującej lektury, mam nadzieję, że zmotywuje Was to do walki o lepsze jutro!

Od otyłości do radości!

metamorfoza2

1. Jak to się zaczęło? Co Cie skłoniło do takich zmian? Opisz dla czytelników swoją historię.

Odp: Nie wiem czy czytelnicy, będą mieli tyle czasu aby się z tym zapoznać, to będzie długa historia. Podejść miałem wiele. Pierwsze próby przyniosły tylko złe efekty, czyli efekt jo-jo. Zakupiłem tabletki, które miały wspomóc utratę wagi, nie znałem się na tym, myślałem że będą po prostu działać. Nie zmieniłem w tym czasie jedzenia, trochę jeździłem na rowerze, i czekałem na spadek wagi. Waga nie spadła, wręcz przeciwnie, waga rosła, i dobiła do 138 kg. W 2011 przyszedł na świat mój syn, rozpocząłem ten rok od rzucenia papierosów (było to kolejne podejście już). Byłem świadom, że będę miał problem z jedzeniem, udałem się do dietetyka, od którego otrzymałem dietę na poziomie 1800 kcal. Wdrożyłem plan żywieniowy, aktywność fizyczna była znikoma – bałem się o stawy, że jakakolwiek aktywność zrobi mi krzywdę (dzisiaj wiem że to było złe myślenie). Określiłem sobie cel – 20 kg do końca roku, był lipiec. Wierzyłem, że to się uda. Cel został osiągnięty.

Czerwiec 2011

Zrezygnowałem z trzymania się ram żywieniowych, jednak pewne nawyki żywieniowe zostały. Mam tutaj na myśli śniadanie, i rezygnacja z jedzenia na wieczór. Jednak moje posiłki były niesystematyczne, efektem przyrost wagi ok 5 kg. Był rok 2012, rok stagnacji, rok problemów ze zdrowie syna. Rok problemów w domu. Można by było wymieniać tutaj dużo rzeczy, jednak nie będę o tym opowiadać. Przyszedł rok 2013. Nadal zadawałem sobie, pytanie, co jest nie tak ze mną. Czemu nie dogaduje się z żoną, przecież zawsze byłem przy sobie, zajmuje się domem, dziećmi, nie mam problemów finansowych. Wszystko jest jak powinno być. I przyszedł kres wszystkiego, sytuacja była coraz gorsza. Spotkałem się z moim kolegą Michałem M, który pokazał mi co robi jak ma problemy, jak ma pełną głowę. Postanowiłem się zająć sobą, skupić się na sobie, nie krzywdząc przy tym dzieci. Z Michałem udałem się na trening obwodowy. Spotykaliśmy się co wtorek, i uczęszczałem co tydzień. Po miesiącu, dojazd stał się dla mnie męczący, jednak ziarno zostało zasiane. Zacząłem szukać bliżej miejsca do trenowania. Michał powiedział mi że trening obwodowy to też CrossFit, nazywany też na siłowniach jako CrossTraining. Oznajmił mi jednak, że to cięższy trening niż obwodówka. Zacząłem szukać, i znalazłem, pod nosem klub Calypso Gdańsk Przymorze. Udałem się na pierwszym trening, byłem przerażony, obejrzałem w sieci co to jest jest Cross, czego mogę się spodziewać. Czekam przy sali, i przychodzi trener (Marcin Sen Bochenek). I wita się ze mną, słowami” „o nowy jesteś, fajnie, witaj.” No i zaczął się trening. Z minuty na minutę było coraz gorzej, brak mobilności do wykonania różnych ćwiczeń (burpees, jump-squat, itp.). Trening się skończył. Udałem się do domu. I….. Czekałem na kolejny dzień, dzień treningu. Tak – nie poddałem się, chciałem pójść ponownie, dalej walczyć, coś zmienić w swoim życiu, w życiu swoich bliskich. Jednak nie wiedziałem wtedy że to tak mocno zmieni moje życie, moją osobowość. I tak się zaczęła moja przygoda, przygoda z burpees, przygoda z ciężkimi treningami – ciężkimi dla mnie, ważyłem 122 kg, tłustego faceta. Każdy dzień, każdy trening był lepszy od poprzedniego.

Trening Listopad 2013

W okolicach września udało mi się otrzymać plan żywieniowy od trenerki Natalii Świenc. Zacząłem przygotowywać sobie posiłki, jeść zgodnie z planem, W głowie mam nadal to co mi powiedziała Natalia – Grunt to planować, i trzymać się planu. Nadal trenowałem i trzymałem dietę.

Przyszedł październik 2013 rok, kolega mnie namówił na bieg, nie duży dystans – 5 km w Straszynie. Wahałem się, ale zapisałem się, i….przybiegłem jako jeden z ostatnich. Hehe. Jednak to mnie zmobilizowało bardziej, wiedziałem że mogę, że mogę od siebie wymagać. Udało mi się Wtedy dodałem bieg do swojego tygodnia treningowego. Rok 2013 zakończyłem z wagą ok 112 kg.

1270478_659799814043998_1558919754_o

Rok 2014 to rok coraz lepszej kondycji, wyników i lepszego samopoczucia. Rok, lepszego życia z bliskimi. Tym bardziej treningi, dieta, zagościły w moim życiu.

I tak to wszystko się zaczęło…

2. Co na początku sprawiało Ci najwięcej trudności?

Odp: Nie pamiętam, nie wiem. To chyba był czas, ten czas na rozpoczęcie pracy nad sobą. Nie zastanawiałem się na trudnościami, nad moimi słabościami. Pracy nad tym, żeby być szczęśliwym, dać szczęście bliskim. Nie potrafię odnaleźć tych trudności. Posiłki nie były dla mnie trudnością bo lubię gotować. Byłem zmobilizowany, i tym samym nie musiałem zmuszać się do pójścia na trening. To wszystko wkroczyło do mojego życia, mnie kręciło, traktowałem to jako formę zabawy……stawało się to moją pasją. A nie było jedna trudność, wstydziłem się jak mój tłuszcz wypadał podczas treningów spod bluzki.

3. Od jakiej wagi zaczynałeś, a jaką dzisiaj posiadasz?

Odp: Wspomniałem wcześniej, że to było 138 kg. 138 kg tłustego faceta, którego kochała żona. Tak kochała, jednak zawsze podkreślała że mam, że muszę się wziąć za siebie, muszę w końcu zacząć myśleć o rodzinie, o dzieciach. O tym, że rówieśnicy ze szkoły córki mogą się wyśmiewać z niej, że jej tata to grubas. Jak widzicie na zdjęciach, udało się mojej żonie, wziąłem się za siebie. I każdego dnia jestem jej wdzięczny za to że mi truła. Obecnie moja waga to 95 kg, ale to inna waga. Inna budowa ciała. Inne samopoczucie.

metamorfoza

4. Jak w przeciągu tych kilku miesięcy zmieniło się Twoje samopoczucie?

Odp: Oj, i to dużo. Niektórzy, mówią że wraz z utratą kilogramów traciłem moc marudzenia. Marudzę jeszcze do dziś, ale to już inna forma. Na mojej twarzy zagościł uśmiech, w środku czułem się silniejszy z każdym brakującym kilogramem, z każdym wykonanym burpees. Inaczej postrzegam siebie, inaczej postrzegam otaczającą mnie naturę. Często, mi się zdarza, pomyśleć, ciekawe jakby się tutaj biegało, albo ćwiczyło na dworze.

5. Jak wspiera/ła Cie Twoja rodzina w tych działaniach?

Odp: Na początku, nie czułem tego wsparcia. Nikt nie wierzył, że mi się uda. Prób było wiele. I wcale się nie dziwie. Początek należał do mnie. Pamiętam ten październikowy bieg w Straszynie. Był zimny poranek, mimo tego żona pojechała razem ze mną i z dziećmi, rodzice moi mieli dojechać. Widziałem grymas i niezadowolenie żony, zimno, a ja ją wyciągam na jakiś bieg. Kiedy wbiegałem na finisz ujrzałem rodziców, a nie jeszcze mnie minęli po drodze. Walczyłem już na 3-4 km, ponoć wyglądałem słabo. Biegłem. Wbiegam, widzę rodziców, dostaje mocy, wbiegam na metę, a tam żona i dzieci. Kiedy ujrzałem łzy w jej oczach, moje też się zaszkliły. Ech, nawet teraz mi się oczy spociły. Widziałem, że jest ze mnie dumna. I wtedy żona zaczęła okazywać większe wsparcie, wręcz były dni że wyganiała mnie na treningi, jak dopadał mnie wirus lenistwa. Rodzina za każdym spotkaniem, mówi mi że zrobiłem kawał roboty, że jak mi się to udało, co ja zrobiłem. Ostatnio to moja mama nawet wspomniała, jak to było w szkole, że ja na w-f to byłem zawsze ostatni, chodziłem nie chętnie, a jak był sprawdzian z biegania, oj to było straszne. A teraz myślę o treningach, o dietach, znajomym daje wskazówki, co zrobić, że zmienić swoje życie na lepsze.

10264427_740796015942174_5813168181059600720_n

6. Trenujesz Crossfit, z czym na początku nie mogłeś sobie poradzić, a teraz nie sprawia Ci trudności?

Odp: Kondycja, brak tlenu, trudności z ćwiczeniami. Z treningu na trening było lepiej. Wsparcie bandy Nordcity na każdym treningu, słowa uznania. To było dodatkowe paliwo…

10497986_809104889113489_7360915185606880875_o

7. W jaki sposób pomógł Ci trening personalny, bo wiem, że w Marinia Wellness Center brałeś kilka lekcji u Marcina Bochenka (trenera Crossfit)?

Odp: Tak, na urodziny dostałem kettla. I wtedy Marcin zaprosił mnie na zajęcia. I tak zaczęliśmy się umawiać na co sobotnie poranki. Pracowaliśmy ciężko, jednak z dużym naciskiem na technikę i każdy trening był skalowany. Z każdym treningiem było lepiej. Z Marcinem rozpoczęliśmy przygotowania do zawodów kettelbell – Mistrzostwa Gdańska i Polski typu BOLT. W obu mistrzostwach zdobyłem v-ce mistrzostwo. Treningi personalne, jestem na TAK, ale tylko z takim trenerem jak Marcin. Nie wszyscy będą dbać do twoje zdrowie, a Marcin to robi. Technika w sporcie jest ważna, a tym bardziej jeśli chcemy pokonywać bariery i słabości, przy tym nie robiąc sobie krzywdy. Obecnie przerwałem treningi z Marcinem, ale już niebawem na nie wracam i zaczynam przygotowywać się do zawodów w 2015 roku.

Tak wyglądają moje treningi z personalne.

mistrzostwa polski

8. Dieta to 70 % późniejszego efektu, a 30% to ćwiczenia, więc jak się zmieniło twoje odżywianie w ciągu tych miesięcy? Z czego zrezygnowałeś, co nowego dodałeś do diety?

Odp: Zgadzam się w pełni z tym stwierdzeniem i proporcją. Dieta to najważniejsza rzecz, i zmiana w moim życiu. Głównie zacząłem jeść systematycznie, przygotowywać sobie posiłki dzień wcześniej. Zrezygnowałem ze słodyczy – na początku całkowicie, tak samo z alkoholu. W sumie dodałem więcej błonnika, więcej warzyw. Jeśli chodzi o ryby, drób, kasze, ryże, to zawsze jadłem. Najważniejsze to było planowanie, i nadal jest. Dobrze zaplanowany dzień to murowany sukces. Czasami jestem zmęczony przygotowywaniem posiłków. W weekendy nie przygotowuje z wyprzedzeniem, jedynie pilnuje w miarę systematyczności. Woda, to również dodatkowa zmiana, pije jej więcej, i jest bardzo ważna przy treningach, i racjonalnym odżywianiu.

9. Jakie masz plany na przyszłość? Chcesz dalej się odchudzić, czy może przybrać masę mięśniową, być mega crossfighterem, czy może przebiec maraton?

Odp: Odchudzić, tak chciałbym jeszcze się odłuszczyć, chciałbym aby moja skóra na brzuchu bardziej się wchłonęła. Przyszłość, no już mam w głowie plany na 2015. Pierwszy z planów to 1/4 Ironman’a, termin wakacje 2015. Kolejne plany to dalsza zabawa w Kettelbell. Mistrzostwa Polski, i mam nadzieję ze Mistrzostwa Europy się w tym roku odbędą. No i imprezy biegowe – cel to półmaraton, na pewno na wiosnę pierwszy, gdzie nie wiem jeszcze, cel poniżej 2 h. Myślę ze kilka biegów 10km też się znajdzie. A crossfit, jeszcze daleko droga aby zaczął brać udział w zawodach 3cityCrossGames, moje miejsce jest jeszcze w SingleCross Games. Tutaj jest mój poziom. Crossfit będzie w moim życiu gościł cały czas, bo lubię tabatę, lubię sztangę, lubię łamać bariery. Lubię się styrać na treningu, sponiewierać się. Hahaha. A maraton – na pewno to zrobię, kiedy? , jeszcze nie wiem kiedy będę gotowy.

Pierwsze zawody Single CrossGames.

10428177_10152563785592969_4701824886930471189_o

10. Co byś doradził osobą, które chcą zmienić coś w życiu?

Odp: Muszą być pewnie że chcą zmienić, a nie robić coś tam. Jeśli coś robimy to róbmy to na 100%, ech ja to robię na 120%. Hahaha. Wszystko jest w naszej głowie. Ograniczenia, zawsze jest możliwość przejścia. Skróty – nie ma ich. Nie ma czegoś na szybko. Każda zmiana potrzebuje czasu, ale trzeba być wytrwałym, pewnym swoich działań. A otoczenie, znajdą się tacy co odejdą, jednak przyjdą nowi, bardziej szczerzy, i bardziej pomocni w życiu. Działajcie, i czyńcie dobro dla siebie, a tym samym będziecie czynić dobro innym. A siłę można zbudować, a charakter trzeba szlifować. Siła i Charakter!!!

Bieg Westerplatte 2014

Dziękuje za szczerą odpowiedź i życzę dalszych sukcesów na arenie sportowej.  

Wy co życzycie Tomkowi, może zostawicie mu tutaj miły komentarz? :)

8 Comment

  1. Brawa dla Tomka, wywiad fajnie się czyta. Podam linka znajomemu :-)

  2. Ania M says: Odpowiedz

    podziwiam i gratuluje oraz zycze samych sukcesow .

  3. Paula says: Odpowiedz

    Swietne rezultaty Tomek. Trzymaj tak dalej, jestes inspiracją:D

  4. Mirek says: Odpowiedz

    Pamiętam jak Tomek na treningach obwodowych dawał z siebie wszystko. Dobrze, że wytrwał. Gratulacje! :)

  5. TomaszN says: Odpowiedz

    Dziękuje za słowa uznania. To wszystko co teraz się dzieje jeszcze bardziej zobowiązuje. W mojej metamorfozie nie powiedziałem ostatniego słowa. Nadal ciężka praca przede mną.

  6. Niczego sobie :)

  7. Czekam na kontynuacje

  8. ades says: Odpowiedz

    Naprawdę efekt niesamowity, taka metamorfoza

Dodaj komentarz