Debiut – Półmaraton Gdański

bieg główny 0001 (Copy)

Heja,

Dzisiaj moja relacja z półmaratonu Gdańskiego. To co naprawdę czułam jest nie do opisania, ale się postaram. Relację opisze w kilku małych rozdziałach będzie mi łatwiej.

1. Początek

Pierwsze co ustaliłam na ten rok to przebiec półmaraton. Ok – fajny cel, ustalony na grudzień (Półmaraton św. Mikołaja w Toruniu), byłam już zapisana, ale nie opłacona. Miałam czas do września. Znalazłam plan treningowy, ale się go nie trzymałam, jakoś nie mogłam, sama kombinowałam. Starty w zawodach, ciągłe przebieżki – biegania wychodziło z 2-3 razy w tygodniu. Ale dopiero w wakacje, gdy przebiegłam moją pierwszą setkę kilometrów w ciągu miesiąca (sierpień) w życiu, zrozumiałam, że dam radę i ten cel jest blisko.

polmaraton_sw.mikolajow_logo

2. Zmiana daty

Heh, miałam biegać w grudniu, a wyszła końcówka października. Trochę przesunęłam termin ze względu, że półmaraton Gdański też był terminem debiutującym w Trójmieście, więc postanowiłam startować w tym terminie: 26 października 2014 r. :)

zrzut_ekranu_2014-10-16_o_10.59.54

mapa_trasy_pg2014

3. Treningi

Trochę się obawiałam przygotowań do półmaratonu przecież to nie jest 10 km! Tylko 21,097 km! No, ale wzięłam się w garść i według zaleceń mojego chłopaka starałam się biegać, jak mi nakazał. Raz w tygodniu dłuższa przebieżka, ale wyszły tylko 2 takie po 17 km, ale robiłam dużo dziesiątek i raz mi się zawody trafiły na 13,5 km. To był intensywny dla mnie czas, gdzie kolana wchodziły mi w tyłek, więc musiałam wspomóc się kolagenem i kąpielami solankowymi od SALCO (recenzja już niedługo 😉 ).

endo_dzis

4. Przed startem

O dziwo nie denerwowałam się, aż tak jak myślałam. Przyjechałam na start z wielkimi nadziejami i nie goniłam zbytnio za czasem, bo miałam dopiero poznać smak tego biegu. Celem było się wbić w 2:30:00, w sumie średnia wychodziła koło 7 min/km, więc na luzie mogłam pobiec.10752126_898757733469488_1095223483_n

 5. Start

Było odliczanie od 10 w dół. Włączyłam sobie radio (by coś gadało do mnie 😉 ) i Endomondo (by pilnować tempa). Tabletki energetyczne miałam w kieszonce, jestem gotowa do startu! Dam radę – myślałam!

Połówka Gdańsk 0507

6. Pierwsza połówka

Pierwsze 10 km zleciała mi mega szybko, nawet nie wiedziałam kiedy. A tempo ok. 6:40 min/km. Pomyślałam (wow dobre tempo, dobrze lecę 😉 ). Skrzydła mnie niosły, czuje się super, wiem, że na 11 km mam wziąć tabletkę do ssania by mieć energie na dalsze kilometry…

15446588217_7607f3f316_b

7. Kryzys

Wszystko dobrze szlo do 12-13 km, dłużyła mi się końcówka ul. Grunwaldzkiej, ale co dopiero od 15 km. Chciałam już koniec, a jeszcze 6 km. na 15 km zaczepił mnie starszy Pan (ok. 70 lat) i opowiadał swoją historie życia, jak on to biegał w wieku 16 lat (niby 1:30:00 na półmaratonie) i że teraz ma cel pobiec 2:30:00, bo w tym wieku mu wolno. Ja mówię do tego Pana, że proszę nie zagadywać mnie, bo zaraz padnę, a on dalej. Powiedziałam: „przepraszam” i poleciałam dalej. Gdy był 18 km błagałam, by się to skończyło. Wtedy zaczęło się człapanie, noga za nogą. Wiadukt przy 20 km mnie zdołował i chyba trwał wieczność, a potem 21 km i meta… Moje człapaczki dawały z siebie ile mogły już na koniec.

8. Meta

Boże zrobiłam to! Z krzykiem i płaczem wpadłam na metę, co za emocje i czas 2:20:01! Lepiej niż planowałam! Osiągnęłam ten cel, na ten rok, a jeszcze w styczniu nie dowierzałam, że to zrobię. Tyle emocji i wrażeń, nawet teraz po dłuższym czasie – jestem dumna z Siebie! Dałam radę i to najważniejsze!

WP_20141026_001

OCENA BIEGU:

PLUSY:

  • dobra organizacja;
  • super pakiet startowy (w cenie: 70 zł);
  • piękny kolorowy medal;
  • dobrze oznakowana trasa;
  • punkty odżywcze co 5 km;
  • fajna impreza;
  • dużo stołów do masażu;
  • miejsce zabaw dla dzieci (dmuchane zjeżdżalnie);
  • dużo miejsca parkingowego;

MINUSY:

  • nawrotka na pierwszym moście, mogli inaczej trasę pociągnąć;
  • bieganie po kubeczkach, ale to jest wina biegaczy;

certyfikat – mój osobisty certyfikat z biegu

O dziwo to jest jeden z biegów, gdzie jest tak mało minusów, a tyle plusów. Naprawdę warto się wybrać na tą imprezę biegową. Ja już co roku będę wliczać ten bieg w mój kalendarz. Naprawdę warto! Nie poddawajcie się, walczcie o marzenia tak jak ja to zrobiłam! Miejcie cele to dużo daje i dążcie do nich!

Buziaki! :*

 

Dodaj komentarz