Padłam jak powstaniec…

Heja,

Jesteśmy bohaterami, bo przebiegliśmy… Walczyliśmy i daliśmy radę. Może rezultat nie jest zachwycający, ale cel został osiągnięty (PRZEBIEC). Było to bieg Powstania Warszawskiego, który odbył się 26 lipca 2014r. w Warszawie. Miał upamiętnić i oddać hołd poległym żołnierzom w Powstaniu Warszawskim. Udało się…

bieg_powstania_warszawskiego_2014

Przed biegiem była rozgrzewka Ligi Biegowej i spotkanie obu Drużyn. Naszą ekipę prowadził Pan Jerzy Skarżyński. Dla mnie to był zaszczyt poznać taką osobliwość z biegowego świata. Pan Jerzy jest przemiłą i pozytywną osobą. Wspierał drużynę i dodawał otuchy. Trening był przyjemny i dobrze rozgrzał mnie do walki. :)   Start był bardzo honorowy. Gdy śpiewaliśmy hymn, aż ciarki mnie przeszły. Stwierdziłam, trzeba zawalczyć i się nie poddać dla tych, którzy walczyli 70 lat temu. Było odliczanie od 10 w dół. I był strzał, więc ruszyliśmy. Ja jako, że startowałam z pierwszej strefy sponsora, popełniłam błąd. Leciałam tak, że pierwszy kilometr pobiegłam na 5:30. Potem już było gorzej… Pierwsza piątka poleciała szybko 32 min. z groszem. Jest OK :). Potem zaczęły się problemy fizjologiczne i nie wiedziałam, czy biec dalej, czy szukać toalety. Było duszno, męczyłam się i przechodziłam w marszo-biegi. Poddałam się. Dla mnie to był cios, że nie mogłam. Nagle pojawił się kolega z Ligi Biegowej Drużyny Pracowników (Marcin) i wspierał mnie. Kawałek biegliśmy razem, raz  ja zwalniałam lub przechodziłam w marsz, ale zawsze się razem pilnowaliśmy, chociażby wzrokiem. Gdy przebiegałam pod mostem, gdzie puszczone zostały dźwięki walk, zrozumiałam walcz, chociaż dobiegnij do mety, dla poległych. Wtedy około 7 km spotkałam Rafała – kolegę ze swojej drużyny i wspólnie walczyliśmy o ostatnie metry. We trójkę było raźniej, wspólnie przechodziliśmy w marszobiegi, jak i biegliśmy. Przy 9 km powiedziałam, damy rade, przebiegniemy ten jeden kilometr. Daliśmy radę! Ja z Rafałem wspólnie przekroczyliśmy metę. A za nami był nasz druh Marcin. Ostatni kilometr była to walka o życie, a jak przebiegłam metę, czułam się jak nowo narodzona. Dziękuje całej lidze za wsparcie, a w szczególności Rafałowi i Marcinowi.

DSC_9816

OCENA BIEGU:

PLUSY:

  • – bardzo pomocna akcja charytatywna: „Biegnę dla Poli”;
  • – dobra organizacja na mecie;
  • – węże strażackie na trasie dla ochłody;
  • – fajne koszulki techniczne i ciekawe medale;
  • – fajne dodatki do pakietu startowego np. przypinka, bandana na rękę;
  • – scena pod mostem, dźwięki walk;
  • – spora ilość toitoi, w miarę czyste.

MINUSY: 

  • – słodki napój w połowie trasy;
  • – strefy czasowe były puszczane w za krótkim odstępie czasu;
  • – duchota – ale to była zależność pogodowa;
  • – bieg na 5 km nie powinien łączyć się z biegiem na 10 km, najszybsi dublowali i przeciskali się przez tłumy.

 

10291687_478637062240089_2733726258592412719_n

Bieg w Warszawie był nowym doświadczeniem dla mnie. Zobaczyłam jako to jest biegać w innym mieście niż Trójmiasto. Z chęcią spróbuje pobiec w innych biegach, nie tylko w Warszawie, ale i w całej Polsce, gdzie mnie nogi poniosą.

 

 

Pozdrawiam :)

4 Comment

  1. Bardzo dobrze tu zajrzeć. Biegam, ale nie startuję w biegach. Nie ciągnie mnie do tego. Poczytam tu trochę :) Zapraszam do siebie.

  2. Motywujesz Aga :) Pozdrawiam !

  3. Miśka says: Odpowiedz

    małe sprostowanie, nie mylić hymnu z rotą. Przed startem była śpiewana ta druga :)

    1. Przed biegiem na 5 km była rota, przed biegiem na 10 km był hymn :)

Dodaj komentarz