Podsumowanie sezonu Smoczych Łodzi 2017

lidzbark

Wybaczcie, że ostatnio nic nie pisałam, ale wiele się w moim prywatnym życiu działo. Od rozstania z facetem, po przeprowadzkę do Gdyni. Musiałam się jakoś zadomowić, wyciszyć emocje, aby móc na spokojnie wrócić. Minął miesiąc, jest lepiej. Czas napisać podsumowanie sezonu Smoczych Łodzi 2017.

Ja swój sezon rozpoczęłam dość późno, bo w lipcu. Trochę o początkach pisałam w ostatnim poście – TUTAJ. To był dobry czas i w sumie nadal jest, który spędzam ze wspaniałymi ludźmi. W tym sezonie byłam na trzech zawodach we Włocławku, Gdańsku oraz w Lidzbarku. Ostatnie zawody były dość dla Nas wymagające, ponieważ startowaliśmy na dystansie 2,3 km, gdzie byłam bębniarzem, który nadawał tempo w osadzie Aura II. Miło wspominam ten wyjazd, pomimo, że potem byłam chora cały tydzień i musiałam iść na L4. Po tym wyścigu, w drodze powrotnej zrozumiałam ile znaczy siła grupy i jeśli komuś dzieje się krzywda to wiem, że można na nich polegać. Jest to piękne w każdej drużynie. Dlatego sporty drużynowe to ciekawe zjawisko. Nie tylko wspólnie osiągamy cele, ale prywatnie też się wspieramy.

fot. P. Haraś
fot. P. Haraś

Zawody w Gdańsku były ostatnią walką w tym sezonie załogi Lejdis. Ostatecznie zajęłyśmy 4 miejsce, gdzie naprawdę pokazałyśmy, co potrafią Smoczyce z Aury. Tutaj już płynęłam jako lewostronna na 1000 m i uwierzcie można było się zamachać. Pamiętam, że trener Grenada był bardzo z Nas dumny. Teraz tylko tyranie na siłowni przez zimę i będziemy w czołówce w nowym sezonie. Pokażemy na co Nas stać, prawda dziewczyny?

fot. P. Haraś
fot. P. Haraś

Podsumowując ten sezon mogę przyznać, że wreszcie znalazłam swoją drużynę, z którą osobiście ciężko by mi było się rozstawać. Poznałam tyle nowych funkcji, m.in. przełamałam lęk przed nagrywaniem lajfów na Facebooku, bo zostałam komentatorem Smoczej Aury. Poczułam jak być prawdziwym wioślarzem. Jak to jest być w drugiej ławce na zawodach. Co oznacza funkcja bębniarza i jaka jest to odpowiedzialność by nakręcać drużynę na wynik. Uwierzycie, tyle rzeczy w jeden sezon? No i nie mogę zapominać o powrotach, który każdy był epicki, a po ostatnim ułożyliśmy hymn Smoczej Aury!

fot. P. Haraś
fot. P. Haraś

Chciałabym podziękować każdemu z osobna, ale jest tak Was dużo, że nie każdego jeszcze poznałam z bliska. Najbardziej chciałabym podziękować tym osobom…

Zaczynając od Patrycji, która pokazała mi Smoczą Aurę.

Michale, mój trenerze – potrafisz pokrzyczeć na mnie i wiesz, że to lubię.

Natalii za to, że wspiera Naszą aurę i pozwala trenerowi Nas trenować.

Zuzia – bez Ciebie Lejdis by nie było, potrafisz mnie postawić do pionu.

Bliźniaczki Wera i Monika – cudowne siostry, z wielkim sercem, które mają sile ducha i w łapie.

Pabisiaki – dzięki Wam większości czasu miałam zapewniony transport na treningi i dzięki temu nauczyłam się regularności.

Otokowi – za ciepły samochód na obozie, uratowałeś mnie przed chorobą. Za każde sterowanie/pilnowanie tempa na zawodach, bo bez sternika, nigdzie byśmy nie dopłynęli.

Saji – za to, że tak pięknie Kocha Zuzię i ma nie tylko wielkie serce, ale też twardy tyłek.

Areczek – Nasz skarbnik, dzięki że pilnujesz Nas byśmy wpłacali regularnie hajs.

Rybek – za najlepsze tańce w Bunkrze i pomoc na treningach mi i dziewczynom.

Agata zwana Wandą oraz Ewa II – w matce siła, mam nadzieję, że Wasze pociechy będą brały z Was przykład.

Pestka – dziękuje Ci za szczery uśmiech i radość podczas każdych treningów.

Karo i Kubuś – Wam też dziękuje za podwózki. Niech Wasza miłość kwitnie!

Agusia – infantyla i słodka. Twoja dziecięca radość powoduje, by cieszyć się ze wszystkiego.

Przemysławie – Tobie dziękuje za fajne fotki i na zawodach i na balu.

Również dziękuje reszcie którą poznałam: Alex, Rafik, Kuba, Olga, Pastyl, Frodo, Wojtek, Monika, Maciej, chłopakom z Malborka oraz innym, których tutaj nie wymieniłam. Wybaczcie mi, jest Was naprawdę dużo!

Każdy z Was jest wyjątkowy i każdy wprowadza coś do tej drużyny. Chciałabym, abyśmy ze sobą trenowali nie rok, nie dwa, a naprawdę bardzo długo. Bo w jedności siła. Jeśli naprawdę się postaramy i będziemy mocno trenować, uważam że możemy osiągnąć naprawdę dużo. Pokazaliśmy w tym sezonie na co Nas stać. Mam nadzieję, że w kolejnym też pokażemy, która drużyna rządzi w wodzie. W głębi serca wiem, że o Aurze usłyszą jeszcze w Chinach!

Koniec pisania, czas przeorać sezon zimowy!

fot. P. Haraś
fot. P. Haraś

Dodaj komentarz