Poznań – miasto ludzi

poznan

Jak sobie postanowiłam, co miesiąc zwiedzam inne miasto w Polsce. W lutym wybrałam się na 24 godzinną wycieczkę do Poznania. Była to szybka akcja, ale uważam za bardzo udaną, ponieważ zobaczyłam kolejne miasto oraz spotkałam interesujących ludzi.

Moja podróż rozpoczęła się, gdy wsiadłam do Polskiego Busa o ok. 7 rano, by na miejscu być o 12. Wstępnie udałam się na Poznański Stary Rynek, który od dworca autobusowego znajdował się w oddali o jakieś 600 m. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to przemieszanie architektury współczesnej ze średniowieczną oraz liczne parki, które były pięknie zaśnieżone. W sumie to w planach miałam  zwiedzić kilka muzeów, a wyszło inaczej.poznan3poznan4poznan4

Moje plany trochę pozmieniało spotkanie z Bartoszem Pussakiem, z którym poznałam się 2 lata temu na See Bloggers. W sumie dawno się nie widzieliśmy i miło było się zobaczyć. Umówiliśmy się w Starbucksie w budynku, który z każdej strony wyglądał inaczej.poznan2poznan6

Na spotkaniu Bartek opowiedział mi o swoim projekcie Ludzie Poznania, do którego link zostawiam TUTAJ. Następnie udaliśmy się na polowanie na nowe twarze projektu, a przy okazji kolega pokazał mi swoje miasto i opowiedział kilka ciekawych historii. Na swojej drodze spotkaliśmy parę w charakterystycznych kapeluszach. Chwilę z nimi pogadaliśmy, Bartek zrobił im zdjęcia do kolekcji i poszliśmy do Starego Browaru. Tam się pożegnaliśmy, bo Bartek musiał wracać do domu. Na koniec polecił mi bym poszła do kawiarni z certyfikowanymi rogalami Marcińskimi.poznan7poznan8

Niedaleko Starego Browaru znalazłam kawiarnie z certyfikowanymi rogalami Marcińskimi. Usiadłam przy oknie, aby podziwiać poruszający się tłumy za oknem. Niedaleko mnie siedziała właścicielka salonu, z którą przypadkowo nawiązałam kontakt. Opowiedział mi, że jest to rodzinna kawiarnia z 20 letnią tradycją. Spędziłam z nią 2 godziny i sobie pogadałyśmy o życiu i niezależności. Kolejna osoba z historią, którą poznałam tego dnia.poznan5

Mijała godzina 17:00, a ja zaczęłam dopiero zwiedzać uliczki starego miasta. Uwielbiam, gdy zapalają się latarnie i żółte światło wypełnia alejki. Kolejno miło jest poczuć miasto wieczorem, gdy jest już mniej turystów. Błądząc miedzy uliczkami trafiłam do kościoła, żeby się ogrzać. Tam przeszłam małą rozmowę z Bogiem, która czuje, że teraz mi pomogła. Co ciekawe, na co dzień unikam raczej takich miejsc. poznan8poznan9

Gdy już się zrobiło późno, a autobus powrotny dopiero miałam 00:05, więc tradycyjnie udałam się do kina na seans. Sama podróż powrotna była dość męcząca, bo nie mogłam zasnąć w autobusie. Na następną podróż już wiem, że muszę wziąć ze sobą stopery i opaskę na oczy.

W marcu – kierunek ŁÓDŹ!pozdrawiam

Dodaj komentarz