#projektwedding fail…

porażka_xl

Heja,

Cieżko mi się przyznać, ale poległam. Pewnie zauważyliście, ze im blżej ślubu mojej kuzynki tym mniej hasztaguje #projektwedding lub w ogóle. Nakręciłam się pomysłem, ale mój leń wygrał ze mną po raz kolei.  Dlatego tak ciężko mi się przed Wami przyznać drodzy czytelnicy, że ja blogerka, która powinna motywować innych do zmian poległam.

Nie będę się bronić, nie będę wymyślać wymówek. Po prostu leń…

porazka

Dlaczego chce się przyznać do porażki, bo każdy kto to zrobi staje się silniejszy. Najgorzej jest wtedy gdy człowiek omija ten temat i się nie przyzynaje, wręcz idzie w zaparte. Ale bloger też człowiek tylko pokazuje część swojego życia publicznie. Powinien być wzorem.

Mój blog to część  moich sukcesów i wpadek, to chęć walki o lepsze ciało, więcej kilometrów wybieganych i ogólnej chęci do zdrowego życia. Będę w nim pisać o wpadkach, o sukcesach, o leniu i obżarstwie, o tym że waga skacze mi jak jojo, o tym że kocham frytki, a w wakacje lody. Blog mój jest motywacją samej siebie, kto wie czy bym się ruszała gdyby nie moje aktywne życie dałam pod publiczny osąd.

Ciesze się, że mogłam to napisać. Teraz chce robić to co robię, ale małymi kroczkami. Chciałam wiele, o wiele za dużo. Szybko się zniechęciłam… Powoli i do przodu tak jak moje hasło przewodnie mówi.

130724-Bruce-Lee

Pierwszy cel: Wszystko jeść na małych talerzach.

Drugi cel: Biegać.

Trzeci cel: Znowu przebiec bieg Westerplatte i Półmaraton Gdański.

Czas pokaże czy mam iść dalej i wyznaczyć sobie nowy cel…

ROZSĄDEK MUSI WYGRAĆ!

Nie można chcieć za wiele…

 

 

2 Comment

  1. Najważniejsze, że idziesz dalej i tak trzymaj :)

  2. Nawet najlepsi mają chwile słabości, także wstań i biegnij dalej :)

Dodaj komentarz