Wywiad z trójką wspaniałych…

Hej Runnersi,

 

Właśnie wróciłam z Japonii, była to piękna podróż i już mi tęskno, ale o tym napisze w innym poście. Dzisiaj obiecany dawno już post. Opiszę w nim historię 2 Panów, którzy przebiegli w tym roku swój pierwszy w życiu półmaraton oraz jednego bardziej doświadczonego biegacza, który już przebiegł kilka maratonów, ale dzięki temu wywiadowi wspomina swój pierwszy półmaraton.

Dlaczego wywiad o pierwszym półmaratonie, ponieważ jest to dla mnie i dla Was  motywacja i nauka (w grudniu chce startować w półmaratonie toruńskim). Zapraszam do poczytania mojego wywiadu z chłopakami.

Teraz w skrócie o chłopakach:

Michał – jest to mój dobry kolega – motywator, który jest w ekipie Nordcity od ok. 2 lat. Bieganie jest jego pasją i co rusz na nowe cele i aspirację by przebiec maraton. Obecnie trenuję pod okiem Michała Karmowskiego.

1898007_10202019696272081_550913019_n

 

Janek – to mój kolega z Nordcity, z którym razem trenowałam. Biega razem z teamem „Padł na ryj”, gdzie chłopaki motywują go do różnych zawodów biegowych oraz pokonywania własnych słabości.

Janek

 

Bartek – określiłabym go profesjonalny amator biegowy, który zaliczył nie tylko sporą ilość zawodów biegowych, ale też na nich zajmował miejsca na podium. Bieganie jest jego pasją i dzieli się nią na swoim blogu: http://warszawskibiegacz.pl/ .

529170_176870262470649_1785090749_n

 

 

Oto jak chłopaki odpowiadali na moich 8 krótkich pytań! :)

1. Skąd się wzięła u Ciebie pasja do biegania

Michał: Zacząłem biegać głównie z chęci poprawienia mojej dość słabej kondycji. Aktualnie bieganie stało się moją pasją i ciężko mi sobie wyobrazić dłuższy okres czasu bez biegania.

Janek: W sumie to nie mam pasji do biegania. Nie lubię biegać . W wieku 17 lat uczyłem się zagranicą, na treningu zapasów dorobiłem się kontuzji stawu łokciowego. Właśnie wtedy, aby utrzymać się w formie zacząłem biegać i uprawiać szeroko rozumianą lekkoatletykę. Nie biegałem jednak długodystansowo, moim dystansem podstawowym było 400m. Po powrocie do kraju sporadycznie decydowałem się pobiegać w formie urozmaicenia aktywności fizycznej. Teraz, po wielu latach wróciłem do biegania jako uzupełnienia treningu crossowego. Przy moim BMI niestety bieganie nie jest najzdrowsze, więc często nie biegam. Można więc powiedzieć że biegam bo muszę.

Bartek: Prawdę mówiąc trudno mi to powiedzieć. To nie tyle jest pasja do biegania, ile pasja do sportu i rywalizacji. Od dziecka grałem w koszykówkę. Kiedy nasz zespół się rozpadł, ja postanowiłem pobiec w jakimś biegu. Prawdę mówiąc było to Run Warsaw i pobiegłem, bo były fajne koszulki, a wpisowe 20 zł :-) Ale po biegu się zacząłem zastanawiać, jak to jest, że mnie tyle osób wyprzedziło. No i postanowiłem za rok ich wyprzedzić. Tak zaczęło się moje bieganie.

2. Dlaczego chciałeś przebiec półmaraton?

Michał: Ponad rok temu, gdy zwykły trucht przez paręnaście minut był dla mnie dużym wyzwaniem, postanowiłem przebiec maraton. Postanowienie to realizuję, a start w półmaratonie był następnym kamieniem milowym w kierunku osiągnięcia wymarzonego celu.

Janek: W sumie to z dwóch powodów. Pierwszym była namowa kolegi z Padł Na Ryj Team, który chwalił ten konkretny półmaraton pod Wejherowem jako kameralny i wart „zaliczenia”. Drugim i głównym powodem była chęć sprawdzenia się na dystansie półmaratonu przed zbliżającym się Biegiem Morskiego Komandosa w którym chcę wystartować w kategorii drużynowej z trzema kolegami z Nordcity Kettlebell Crew.

Bartek: W sumie to był to jakiś etap na drodze do pierwszego maratonu. Wtedy jeszcze jakoś specjalnie nie przykładałem do tego wagi. Dalej grałem między innymi w piłkę nożna. Spędzałem godziny na siłowni. Bieganie było tylko dodatkiem.

3. Jak się przygotowywałeś do niego? Ile razy w tygodniu trenowałeś, stosowałeś jakiś plan treningowy?

Michał: Na początku trenowałem 3 razy w tygodniu według 15-tygodnioweo planu treningowego dla początkujących z Bieganie.pl. Niestety w okolicach 8-10 tygodnia do startu straciłem motywację i coraz ciężej było mi znaleźć czas na bieganie. Na szczęście na 4 tygodnie przed startem znowu zabrałem się za porządny trening.

Janek: Zasadniczo każdego dnia staram się mieć jakąś aktywność fizyczną. Bazowy plan treningowy u mnie to 4 treningi crossowe/funkcjonalne, 2 zajęcia typu mobility (w moim wypadku joga), oraz 1 bieganie 8-15km. Chcę do tego dorzucić jeszcze jeden trening crossowy nastawiony bardziej na technikę. Wygląda to tak że w dni wolne, aktywnie wypoczywam, staram się nie leniuchować.

Bartek: Tutaj nie mam za bardzo co pisać. Prawdę mówiąc w ogóle się nie przygotowywałem. Może biegałem raz w tygodniu, czasem dwa razy po 5 do 10 km. Nigdy nie przebiegłem ponad 10 km przed tym biegiem.

4. W jakim półmaratonie startowałeś po raz pierwszy?

Michał: Był to mój pierwszy start w półmaratonie. Wybrałem Półmaraton Warszawski, gdyż chciałem zadebiutować na biegu, w którym będzie brało udział wiele tysięcy biegaczy. Aktualnie Półmaraton Warszawski zajmuje 5. miejsce na liście największych pólmaratonów w Europie. Wzięło w nim udział 11 156 osób.

Janek: III BORTEXSPORT.PL PÓŁMARATON III Otwarte Okręgowe Mistrzostwa Służby Więziennej w Półmaratonie Leśnictwo Kępino koło Wejherowa, 2014-4-6

Bartek: W Półmaratonie Warszawskim w 2009 roku.

5. Jaki się czułeś w trakcie swojego pierwszego półmaratonu?

Michał: Niestety choroba się do mnie zaczęła dobierać już w piątek rano. Przez całą sobotę tak na prawdę leżałem w łóżku i próbowałem różnymi lekami zbijać gorączkę, która w szczytowym momencie wynosiła 39,7 stopni. W niedzielę już nawet nie mierzyłem sobie temperatury, tylko wsypałem w siebie milion różnych tabletek i ruszyłem na linię startu 😉

Pomimo faktu, że bardzo ciężko mi się biegło, a w niektórych momentach juz na prawdę traciłem siły i przechodziłem w chód, atmosfera i doping był nieziemski. Przez całą trasę stawiałem sobie tylko jeden cel – dotrwać do następnego kilometra.

Janek: Jaki? Hmmm, chory? Czułem osłabienie po nocy na końskiej dawce aspiryny i leków które spowodowały że rano obudziłem się mokrusieńki od potu. Oprócz tego było raczej ok. Dość szybko poczułem „w nogach” że siła kończy się inaczej niż normalnie. Znacznie szybciej niż w biegach na 10km, na szczęście za namową kolegi miałem ze sobą 2 żele, które mimo pewnych mankamentów, okazały się zbawienne, pozwalając odbudować mocno nadszarpniętą rezerwę energetyczną.

Bartek: Trudno mi powiedzieć Nie pamiętam tego biegu. Wiem tylko, że do 15 km jakoś szło. Ale później strasznie męczyłem ostatnie 6 km. Braki w treningu W dodatku biegłem w jakiś trampkach i bolały mnie nogi. Po biegu byłem zmęczony, wszystko mnie bolało. Ale za to szczęśliwy. No i wiedziałem już, że na maratonie nie będzie łatwo…

6. Jaki miałeś czas? Jesteś zadowolony z ze swojego czasu, jak nie, to chcesz go poprawić?

Michał: Ukończyłem bieg z czasem 02:24:17. Trenowałem do złamania 2h. Na pewno w najbliższym czasie będę chciał wystartować ponownie w jakimś półmaratonie i osiągnąć upragnione 2h.

Janek: Miałem 1:51:18. Czy chcę go poprawić – kiedyś z pewnością. Założeniem moim było biec na poniżej 1:50. Nie mam jednak „zajawki” na biegi długodystansowe. Jak mówiłem, w moim przypadku bieganie nie jest celem, a środkiem. W sumie jeszcze pół roku temu w biegach ulicznych na 10km startowałem bez praktycznie żadnego rozbiegania, opierając się w całości na treningach crossowych.

Bartek: 1:44:07, musiałem to sprawdzić bo nie miałem pojęcia. Teraz wydaje mi się to jakąś abstrakcją W takim tempie nie biegam nawet najwolniejszych rozbiegań Byłem 1141. Wtedy byłem zadowolony, że ukończyłem. Ale jednocześnie wiedziałem, że za rok musi być dużo lepiej.

7. Jak się czułeś po przekroczeniu mety swojego pierwszego półmaratonu?

Michał: Na pewno radość z dotarcia do mety, ale też po części smutek, że trasa już się skończyła :-)

Janek: Czułem że zaraz zemdleję. Kolega który ukończył bieg z czasem 1:42 cofnął się jakieś 300m i ostatnie 300m biegłem pełną prędkością, wykrzesaną z ostatnich rezerw. Po przebiegnięciu mety nie byłem w stanie stać prosto, musiałem się o coś oprzeć. Stanąłem przy drzewie, oparłem się o nie czołem, zamknąłem oczy i wtedy dotarło do mnie że już po wszystkim, że czas na regenerację. W samym momencie przekroczenia mety najintensywniejsze było chyba uczucie ulgi, które można najlepiej podsumować krótkim „wreszcie”.

Bartek: Zmęczony. Ale bardzo się cieszyłem. W końcu udało się ukończyć pierwsze 21 km. Dostałem medal, na osiedlu byłem półmaratończykiem. Wtedy to były trochę inne czasy. Niby 5 lat, a wtedy bieganie nawet w części nie było tak popularne. Nikt nie wiedział ile to jest 21 km. Dla wszystkich to była abstrakcja.

8. Czy jako kolejny cel obierzesz sobie przekroczenie 42 km 195m (maraton)? Jeśli tak, to w jakim czasie chcesz tego dokonać? *

Michał: Tak jak wcześniej już wspomniałem, moim celem jest ukończenie dystansu 42km 195m. Aktualnie ciężko mi powiedzieć w jakim czasie mógłbym przebiec maraton. Złamię 2h w półmaratonie i wtedy zajmę się maratonem.

Na koniec chciałbym jeszcze podziękować moim dwóm kibickom – Julii i Paulinie, które pojechały ze mną do Warszawy i czekały na mnie na mecie. :-)

Janek: Hmmm maraton definitywnie chcę przebiec. Nie wiem jednak kiedy. Raczej nie spieszy mi się do tego, wolałbym póki jestem w wieku 30-40 skoncentrować się na innego rodzaju aktywności fizycznej. Na maratony przyjdzie jeszcze czas. Jeśli jednak miałbym biec maraton to moim celem na dziś dzień byłoby złamanie 4 godzin.

Bartek: Tzn. Nie wiem czy rozumiem pytanie Ja maraton kończyłem już kilka razy. Obecnie mój rekord to 2:26:03, ale na pewno kiedyś chcę zaatakować 2:20. To jest mój cel i marzenie związane z tym dystansem.

* Pytanie, które było do osób, które nie przebiegły maratonu, ale odpisali mi wszyscy na to pytanie, nawet Bartek, który kilka maratonów ma za sobą.

 

Dziękuje chłopakom, że odpowiedzieli na moje pytania, dla mnie ta wiedza dużo znaczy. Mam nadzieje, że innym też się przyda. Ja chłopakom z całego Wam serca życzę, żeby przebiegli swój pierwszy maraton, a Bartkowi czasu 2:20, który by był wielkim osiągnięciem.

Mam nadzieję, że lektura się podobała. Niedługo wywiad z Tomaszem, który dzięki bieganiu i crossfitowi schudł 35 kg i na tym nie kończy oraz moja relacja z podróży do Japonii.

xoxo

Aga.

Dodaj komentarz